sobota, 2 maja 2015

Kwieciste powitanie.

Dzień dobry. 
Po dość długiej przerwie, witamy Was kwieciście. 
Jak Wam mija majówka? Sezon grillowy zapewne rozpoczęty. Dziś wszędzie słyszymy, a to w radiu, a to w TV, różne przepisy na grillowane smakołyki. Ciekawy podała pewna słuchaczka, były to kiełbaski ponacinane, i posmarowane masłem orzechowym, pieczone na tacce aluminiowej. Brzmi dość dziwnie, ale zarazem ciekawie. Pani zachwalała i mówiła że jest to pyszne, bo do tego podawała  kanapki, też z masłem orzechowym i plastrami bananów w środku. Co o tym sądzicie? Może ktoś z Was już takie danie grillowe miał okazję jeść?
Jutro ostatni dzień majówki, pogoda u nas niby słoneczna, jednak dość chłodno jest od wczoraj.
Cały nasz okres absencji blogowej, przerywamy odrobiną kolorów z naszego ogrodu. Robi się pięknie zielono i kolorowo, czyli tak jak lubimy. Zresztą kto tego nie lubi? Wszystkie cebulowate i inne kwiaty posadzone, czekamy aż wzejdą, pierwsze koszenie też już za nami. 
Lecimy do Was, zobaczyć co w trawie piszczy, bo cały ten czas nie mieliśmy sił na odwiedzanie waszych blogów.





















środa, 24 grudnia 2014

Dużo SZCZĘŚCIA:)

Witajcie.
Tak szybciutko chcielibyśmy życzyć WAM wszystkim, tym którzy tutaj czasami zaglądają, tym których znamy osobiście, tym których znamy tylko wirtualnie, i tym których nie znamy wcale aby ten czas który przed nami przepełniony był serdecznością, wzajemnym zrozumieniem, nadzieją, i życzliwością.
Życzymy Wam abyście ten czas spędzili wraz z rodziną, przy świecach, ogniu kominka. Niech Nowy Rok przyniesie Wam same miłe niespodzianki, żebyście byli zdrowi i szczęśliwi.
 









Dziś kolęd i świątecznej muzyki macie sporo, więc tak dla odmiany, proponujemy coś co nas ostatnio bardzo mocno urzekło.W TV oglądaliśmy koncert: Leonard Cohen  Live in Dublin. Mam nadzieję że znajdziecie troszkę czasu by wsłuchać się w jego MUZYKĘ:)


wtorek, 30 września 2014

Żegnamy powoli lato.

Witajcie.
Przerywamy tą długaśną przerwę, nie mogliśmy się rozpędzić po 1 Września. Plan lekcji wymusił reorganizację naszego wiejskiego bytowania.. 
Rok szkolny w pełni, nauki jest sporo, na szczęście wprowadzono (troszkę jakby od niechcenia) w końcu etykę więc odeszły nam komunijne spotkania i cała ta nie chciana przez nas gorączka komunijnych przygotowań, a jest tego już całkiem sporo.   
Lato odchodzi i powoli ustępuje miejsca jesieni. Naszej Polskiej jesieni. Widoki za oknami zmieniają się z dnia na dzień, feria barw, przelotne deszczyki, lekkie powiewy wiatru wprowadzają nas w zupełnie inny stan ducha. Rozpoczęliśmy sezon wieczornego przesiadywania przy kominku. Ciepło palącego się drewna, zapach suszonych grzybów, ciasto śliwkowe, czasami przemoczone skarpety, to jest to. 
Wnętrzarsko nie działo się za wiele, nie mieliśmy chyba siły i czasu na nic, choć pomysłów była masa.
Mimo że część zrealizowaliśmy w ostatnim czasie, to i tak większość pozostała na przyszłość. Jeśli pogoda dopisze, to może uda się coś odnowić jeszcze w tym roku, a jeśli nie to graty będą czekały do wiosny. 
Skoro nie było nas tak długo to sypniemy dziś zdjęciami:)
W kuchni dowiesiliśmy otwartą półkę na skorupy






Część letnich dekoracji za chwilę ustąpi miejsca bardziej jesiennym.
W salonie jeszcze letnia tonacja




Pyszne ciacho ze śliwkami, i kawa, do tego jesienne słońce które u nas ostatnio zawitało... hmmm
 

Ostatnio w naszej rupieciarni były przepiękne ławeczki, i zanim się zastanowiliśmy by którąś przygarnąć, zjawił się ktoś kto był szybszy. Choć i tak w naszym wiatrołapie miejsca by raczej brakło, więc pozostała nasza staruszka.


Ogród pełen kolorów, mimo iż część kwiatów już przekwitła. 











Do zobaczenia:)

czwartek, 19 czerwca 2014

Obiecane biurko:)

No i w końcu się doczekało.

Trochę to trwało, zanim udało nam się zabrać za pomalowanie tego biurka. 

Cały proces malowania, jest banalny. Drewno było solidne i zdrowe, więc nie potrzebne były żadne uzupełnienia. Szlifowania prawie wcale, wystarczyło tylko przetarcie szmatką nawilżoną w nitro w celu odtłuszczenia powierzchni.Tutaj nie było starych powłok które należałoby usunąć lub co najmniej zmatowić,  więc i pracy było mniej.
Malowane natryskowo pistoletem lakierniczym. Powłoka jest dużo ładniejsza niż przy wałku czy pędzlu.
Poradników odnośnie malowania drewna wałkiem jest pełno w sieci, o malowaniu pistoletem nie za bardzo mogłem znaleźć, choć pewnie jest tego też sporo.
Przy pistolecie jest podobnie, cały proces przygotowania drewna jest taki sam, z tą tylko różnicą że szlif musi być delikatniejszy, bez głębszych rys od papieru bo będzie je widać. Przy tym kolorze ( przy bieli również) wystarczają dwie warstwy. Malowałem w odstępie ok. godzinnym pomiędzy warstwami. Farba schnie w słońcu dość szybko, jednak później musiało odstać do całkowitego wyschnięcia ok 24 h.
Przygotowanie farby:  Flügger półmatowa jest dość gęsta, więc delikatnie, wbrew zaleceniom sprzedawcy rozcieńczyłem ją wodą. Na to biurko poszło niecałe pół litra farby i może z 50 ml wody. 
Szufladki pomalowałem tą samą farbą lekko zabieloną barwnikiem do farb. Ciśnienie z kompresora ok 4 bary. To jednak jest zależne od gęstości i lepkości farby, trzeba spróbować by to wyczuć. Jeden mebelek i już się to czuje. W samym pistolecie można ustawić strumień w pionie, poziomie i centralny, mamy też wpływ na szerokość natrysku, i ilość farby wydostającej się z pistoletu. Ja zawsze przed malowaniem, próbuję na kawałku deski, na niej ustawiam sobie odpowiednie dozowanie i dopiero po tym przystępuję do malowania właściwego mebla.
Plusy i minusy z malowania pistoletem: 
- dość szybko się maluje, nie uwzględniając oczywiście przygotowania sprzętu. 
- wszystkie "trudne" miejsca, jak wgłębienia, zakamarki, lamelki w drzwiach maluje się dokładnie i szybko.
- powierzchnia jak już wspomniałem jest dużo ładniejsza, gładsza i bardziej jednolita.
-zużycie farby na podobnym poziomie jak przy wałku , choć tego nie badałem dokładnie. To tylko takie moje wnioski z obserwacji. Przy bardziej ażurowych elementach na pewno pistolet zużyje więcej farby niż wałek czy pędzel, ale przy powierzchniach płaskich zużycie będzie podobne.
- samo dysponowanie czy zakup sprzętu jest minusem na pewno, do tego jeśli ktoś nie ma gdzie tego trzymać to zakup odpada. Koszt nawet najtańszego kompresora jest mało opłacalny w porównaniu z wałkiem. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na zakup lub ma takowy to wiadomo że służy on nie tylko do malowania. Sam pistolet lakierniczy to koszt nie jakiś straszny. 
- minusem jest też czyszczenie sprzętu po malowaniu, ale u mnie nawet wymycie wałka po malowaniu jest też katorgą więc...:)

To chyba w zasadzie tyle, jeśli najdą Was jakiejś pytania to piszcie. 





Stary skaj zerwałem i nakleiłem lniane płótno malarskie.


 Następnym razem pokażemy kuchenną półkę, która pomalowana czeka na powieszenie. Mam nadzieję że będzie pasowała do całości, jak nie to trudno będzie musiała znaleźć sobie inny dom.
Rok szkolny dobiega końca, więc i nasze życie jakby lekko przyspieszyło, problemy na zmianę z ich brakiem nie doskwierają za bardzo, choć wolelibyśmy by nas unikały. Ale takie jest życie i tego się chyba nie uniknie. Ogród w rozkwicie, ale w tym roku czereśnie mamy aż 2 sztuki:), tak tak, całe dwie czeresienki zostały, i nie jestem pewien czy dotrwają. Wszystko jakoś dziwnie obleciało, choć kwiatów było sporo, owoców zielonych też, i nagle coś się stało że obleciały.
Mamy za to w tym roku sporo poziomek, które młody sobie codziennie z krzaczków podjada.


Mam też pytanie do znawców ogrodów, czy jeśli zostawimy makówki tego maku, czy on się rozsieje czy raczej nie ma na to szans???? W tym roku był obsypany kwiatami, a rozmiar kwiatów był oszałamiający:):) choć zdjęcie tego nie oddaje.


Do następnego:)

-