niedziela, 13 maja 2012

Odnawiamy świeczniki.

Dziś otrzymałem zapytanie odnośnie małej renowacji starych świeczników, więc postanowiłem poświęcić temu dzisiejszy post. Sprawa nie jest wcale trudna, a powiedziałbym że banalna. Niby takie nic, a daje wiele radości z tego że robimy coś sami, że dajemy starym rzeczom odrobinę świeżości i nowego "ja":).

Świeczniki które pokazywałem Wam ostatnim razem były odnowione, nie klasyczną techniką Shabby Shick, a tak po chłopsku. Otóż na początek oczywiście zdzieramy stare powłoki, u nas było to o tyle łatwe że nasze były tylko polakierowane bezbarwnym lakierem, więc zmatowiłem ową powłokę papierem ściernym o ziarnistości 150, po czym przetarłem 180-ką. Kolejny krok to przetarcie świeczników, ciemną farbą akrylową. Nie miałem ciemnego brązu, więc zrobiłem tym co akurat było w garażu, a był tam czarny barwnik do farb. Kawałkiem gąbki przetarłem wybrzuszenia świecznika, po czym pozostawiłem to do wyschnięcia.Po wyschnięci można przetrzeć wybrzuszenia woskiem,  ja tego nie robiłem. Następnie już tylko malowanie, użyłem farby Flügger'a,  kolor któryś z palety Off White, o ile mnie pamięć nie zawodzi Egg White. Zresztą obojętnie jaki kolor podstawowy wybierzecie, to tylko kwestia Waszej ulubionej palety barw.
No więc nakładamy dwie warstwy farby , oczywiście Każda warstwa farby musi wyschnąć , zanim nałożycie kolejną, a na sam koniec drobnym papierem ściernym robimy przecierkę, i to chyba jest ten etap w którym musimy uważać by nie przesadzić z przecieraniem. Lepiej robić to spokojnie, trzeć delikatnie aby wyłonić ciemną warstwę farby, w dość naturalny sposób. 

Tak sobie dziś siedzimy w domku bo pogoda średnio przyjemna na siedzenie na zewnątrz, ale to przypadłość chyba całego kraju. Szkoda, bo las pachnie niesamowicie, a zieleń jest tak soczysta, że spacer w takich warunkach jest nie tylko przyjemy ale przede wszystkim zdrowy. Poruszanie się jest dobre samo w sobie, zwłaszcza wtedy kiedy chcecie się pozbyć tego co się nazbierało przez leniwe miesiące zimowe, a muszę się przyznać że mi nazbierało się tego sporo, zwłaszcza z przodu:):):), u kobiet pewnie idzie w boczki. No ale czas i pora na zadbanie o posturę. Dziś jednak jeszcze poleniuchuję ale  jak tylko wyjdzie słońce, rower pod nogi i w las. 

Pokażemy Wam jak zrobić szybko kolorowy wianek, w sieci jest sporo takich poradników, ale może ktoś z Was się zainspiruje:).
Do wianka  użyliśmy gotowego podkładu słomianego, choć można zrobić taki podkład ze zwiniętych gazet chociażby.
Potrzebne materiały:
Skrawki kolorowych materiałów, nożyczki, podkład lub gazety, dobry humor, uśmiech na twarzy i dobra kawa, najlepiej Latte Machiatto, moja ulubiona.

Zaczynamy:


Podkład owijamy paskiem materiału o ok 4 cm szerokości.



Kiedy zrobimy już nasze tło, przystępujemy do zawiązywania skrawków materiału, jeden przy drugim.




Czy widzicie ten malutki świecznik w kolorze drewna???To mój własny wyrób, drugie starcie z tokarką:)




Czy Wasze okolice też otaczają te magiczne zapachy bzów???


Miłego tygodnia:)



21 komentarzy:

  1. te białe kulki kwiatowe mi się szalenie podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wianek rewelacyjny . Kupuję pomysł . Bardzo wielkie dzięki za ten szczegółowy instruktarz odnośnie renowacji świeczników. Chyba wreszcie się odważę. Nie wiem tylko , co to jest ten dobry papier ścierny do ostatecznej przecierki. Czy chodzi o grubośc czy jeszcze coś innego wchodzi w grę. Pieknie wyszły te świeczniki ale fakt ,że miały potencjał w kształcie.Bzy jeszcze pachną ale pewnie niebawem się ta przyjemność skończy. Zaczyna pachnieć jarzębina. Też pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maszka papier musi być dość drobny, tzn.150 lub 180, to jest zawsze zaznaczone na tylnej stronie papieru ściernego, liczbami 120, 150 czy jaki tam masz. Im większa liczba papier jest drobniejszy.
      Jak bzy znikną, zacznie pachnieć jaśmin:), ulubiony krzew mojej żony.

      Usuń
    2. jeśli powłoka jest grubsza,można spokojnie stosować 80, a potem wyrównać sznyty i zadrapania 120 czy 150... ja osobiście nie polecam papieru w tzw arkuszach lepsze są te z rolki na białym papierowym podkładzie

      Usuń
    3. Al z całą pewnością można i 80-ką. Chociaż ja staram się trzeć drobniejszym, ale jak mam kikkla powłok to nawet 60 potrafię pojechać:):). Ten na białym podkłądzie jest mocniejszy pewnikiem co. Ja używam zwykle taki który mam pod ręką:)

      Usuń
  3. a gdzie można kupić takie słomiane podkłady? :)
    ja bzy widzę z okna, ale w domu nie mam, bo brakuje nam ogrodu, a tak z osiedla rwać nie wypada :/ zachwycam się więc Waszym zdjęciem! :*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podklady możesz pokusić się zrobić sama, lub w marketach są styropianowe, lub słomiane własnie. Pewnie OBI, Casto czy leroy mają. My mamy od znajomej, podarowała nam kilka sztuk.

      A bzy bym rwał, przecież to nie grzech:)

      Usuń
  4. Wianek wyszedł super. świeczniki rewelacyjne,sama ostatnio przerabiałam starą lampę na świeczniki właśnie a bez pachnie oczywiście pięknie i widzę, że króluje na blogach. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. a dzisiaj szukałam w sieci informacji o przecierkach :)
    Dzięki.
    PS Wianek CUDO!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne bzy :)
    Zapraszam na candy.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lori taki okres na bzy, pewnie dlatego. My je pamiętamy z dzieciństwa, szukaliśmy kwiatków pięciopłatkowych, zamykalismy oczy marząc i zjadaliśmy kwiatek:), nawet dziś na śniadanie skubnęlismy po kwiatku na deser.

    Magdalena, super że się przydał opis.

    Ada zaraz wpadamy:), swoją droga obowiazują jakieś zasady kiedy robi się candy? czy to wedle uznania? Nasz blog jest relatywnie młody więc nie wiem czy wypada.

    OdpowiedzUsuń
  8. no uśmiałam się z Adaśkiem, poprawiłeś mi humor;) .pozdrawiam;D Kundzia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kundzia ty się nie śmiej, tylko wpadajcie do nas z długim.

    OdpowiedzUsuń
  10. okej! biorę rower pod nogi i lecę ;).przyjadę chyba w przyszłym miesiącu dopiero.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainspirowana Waszym wiankiem , zrobiłam swoją wersję. Użyłam podkładu z mchu ,bo taki akurat miałam , paska firanki z wszytą taśmą , który kiedyś odcięłam bo mi to zmarszczenie nie pasowało (jak to dobrze ,że nie wyrzuciłam) i ...Uwaga ! starych męskich chusteczek do nosa , które też leżały na stosiku do wyrzucenia . Uwierzcie wyszedł pięknie. Najważniejsze ,że to trwało zaledwie chwilkę i że wianek ten jest taki trwały, można go w każdej chwili zdemontować , uprać , udoskonalić albo po prostu całkowicie przerobić. Już mam 150 innych pomysłów na niego . Dzięki wielkie za natchnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się że to Cię skłoniło do zrobienia czegoś podobnego.:)

      Usuń
  12. uwielbiam takie "coś z niczego" - urokliwa ozdoba :]
    drodzy Zaciszanie proszę o uaktualnienie mojego adresu bloga- będzie mi miło jeśli nadal będziecie do mnie zaglądać w nowym miejscu :]
    www.anitasienudzi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melduję zaktualizowanie adresu:)

      Usuń
  13. ha, nie doceniałam, doszukałąm się i jestem pod wrażeniem, wygląda przednio ten szmaciany wianek, po prostu bomba, zapisuję sobie na wieczne zapamietuję, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń