czwartek, 14 marca 2013

Stare nowe cykadło.

Hej, hej:)
Wczoraj wracając do domu, wdepnęliśmy na sekundkę do naszej ulubionej graciarni Pani Sylwii, oczywiście jak zwykle tylko zerknąć czy jest coś nowego , znaczy się starego:), i jak zwykle nasz plan że tym razem wychodzimy z niczym zawiódł. Ciągle znajdujemy tam coś co przykuje naszą uwagę, tym razem był to nowy, ale jakby w starym klimacie zegar ścienny. Jest fajny bo wygląda jak patelnia więc do kuchni jak w sam raz, jest z miedzi, wyprodukowany we Francji co nas zdziwiło że nie w Chinach i działa. 
Zostawiliśmy jeszcze tam ramę taką samotną, i niby nic, ale jakoś nie mogę przestać o niej myśleć, jakby tu ją zaaranżować, mam parę pomysłów, ale muszę to jeszcze przemyśleć. 



Pogoda nas nie rozpieszcza choć wczoraj było pięknie. Słońce jakbyśmy byli na Majorce, niebo zalane błękitem, żadnej chmurki, i lekko na minusie. Noce są gorsze bo termometry wskazują poniżej 10, ale za to śnieg w blasku księżyca wygląda jak obsypany diamentami. Poranki też cudne, bo drzewa oszronione jak w baśniach. Więc myślę że można wybaczyć naturze to opóźnienie w przyjściu wiosny:), dla takich widoków WARTO to zrobić:). 
Młody jeszcze troszkę zakatarzony, ale wczoraj nie mogliśmy odmówić sobie chwili relaksu i małej wojny na śnieżki. Początkowo miała być jazda na sankach, ale śnieg w tym słońcu kleił się i nici ze zjazdów. Tak więc mała biała wojenka na rozgrzewkę była w sam raz:)
Za oknem zima, wewnątrz  czuć już troszkę Wielkanoc, powoli zaczynamy wygrzebywać wielkanocne  gadżety. 


8 marzec też był:)


Ta gerbera jest bardzo wytrwała:), oczywiście jak mi żona powiedziała że jest żywa to się mocno zdziwiłem, bo byłem przekonany że jest sztuczna. Stała i stoi nadal w domu, ciągle taka jak na zdjęciu, a róże powyżej już nieco zmarniały.


A to już taki mały zwiastun naszego wkładu w wiosenne wydanie GC STYLE, oczywiście cała operacja na starym lustrze kro po kroku już niebawem w wiosennym wydaniu. 



wtorek, 5 marca 2013

Bzzzzzz........

Witajcie.
Myślę że dzisiejszy dzień, można już nazwać wiosennym. Słonko od rana przyświecało nam w drodze do pracy, i cały dzień ani jedna chmurka nie zakłóciła tego stanu, było ciepło, i tak bardzo przyjemnie. Tak długo czekaliśmy na ten dzień, i mamy nadzieję że tak słonecznych będzie już więcej. 
Dzisiejsze promienie obudziły pszczoły, które latały jak oszalałe w poszukiwaniu nektaru. Fajnie po tak długim okresie zimowego marazmu spojrzeć na te pracowite panie.

Jeśli u Was nie było jeszcze takich dni, to może chociaż te zdjęcia wprawią Was w wiosenny nastrój:):). 
Do następnego:).
















poniedziałek, 4 lutego 2013

Kolory...

Witajcie.
Oj, jakaż to przerwa nam się tu wkradła. Zimowy marazm nas dopadł, brak słońca, i łańcuszek chorób. Od najmniejszego do największego, i tak do dziś. Na szczęście widać już koniec kasłania, katarzenia się, i złego samopoczucia. KONIEC! 
Poszedłem dziś do ogrodu zobaczyć jak po roztopach wygląda nasz ogród, i powiem Wam, nie jest za dobrze, nasz ogród tonie w wodzie. Część wsiąka w grunt, ale i tak sporo nazbierało się w najniższym jego punkcie. Czas chyba pomyśleć o jakimś drenażu. 

Asia z GC pisała u siebie o sesji u pewnej pani Ewy. My tylko dodamy że to co napisała Asia to prawda. Faktycznie  pani Ewa, ma piękny dom. Dom z którego nie chce się wychodzić, a wiemy to z autopsji bo pani Ewa to babcia mojego chrześniaka i mieliśmy okazję u niej bywać, więc wiemy co mówimy. 
Od lat byliśmy ogromnymi fanami tych wnętrz, i fajnie że Asi też się spodobały. Szkoda by było, gdybyście nie mogli chociaż tak na papierze poczuć tego klimatu. Tutaj jest tylko namiastka wnętrz, więcej może kiedyś się ukarze więcej:):), bo jest co podziwiać. My trzymamy za to mocno kciuki:).

Warto zajrzeć do tego numeru Mojego Mieszkania.




Tłusty czwartek zbliża się wielkimi pączkami, ale my nie będziemy piekli pączków, bo to chyba zbyt czasochłonne.  Na pewno upieczemy kulki serowe. Przepis jest banalny, a smakują świetnie, są delikatne, puszyste w środku i chrupiące na zewnątrz. Przepis znaleźliśmy przez przypadek w jakiejś gazecie, a że był szybki to natychmiast  uruchomiliśmy mikser. 

=Przepis na ciasto=
- 300gr serka homogenizowanego 
- 200gr mąki pszennej
- łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżeczka olejku waniliowego, my dodaliśmy jeszcze cukier waniliowy.
- 3 jajka
- dodaliśmy też ok 2-3 łyżki cukru pudru do ciasta
- olej do smażenia ok 0,5l

Wszystkie składniki wymieszać razem mikserem przez kilka minut. Gdy ciasto jest już gotowe łyżką wrzucać na rozgrzany głęboki olej ( Tą czynność trzeba robić ostrożnie, najlepiej dwoma łyżkami  ). Smażyć ok 4-5 min. Wyjąć i układać na ręczniku papierowym by odsączyć nadmiar tłuszczu, po wystygnięciu posypać cukrem pudrem.  Prawda że prościzna? 
SMACZNEGO:)


To są jedyne kwiaty jak do tej pory w naszym ogrodzie. Cała reszta jeszcze śpi, choć widać już nie wielkie ich łodyżki.


To może odrobina koloru, bo tak szaro za oknami, więc pokolorujemy Wam troszkę blogosferę.


Pięknie pachną jak co roku:).


Kiedyś zachęcałem do obejrzenia Nietykalnych. Wtedy też pisałem że czekam na DVD ,no i doczekałem się.  Mam w naszej "opasłej"  dwupłytowej kolekcji video "Nietykalnych", do kompletu dokupiłem książkę " Drugi oddech". Książka nie jest tak zabawna, i śmieszna jak film. Jest tam sporo bólu i cierpienia, ale i tak jest w niej coś co przyciąga, jest przede wszystkim nadzieja. Film obejrzałem już chyba z 20 razy, i ciągle do niego wracam:). Ciekawe kiedy mi się znudzi:)


No i coś do pobujania biodrami w oczekiwaniu na wiosnę

wtorek, 25 grudnia 2012

Spokojnych Świąt...

Z okazji trwających już Świąt Bożego Narodzenia, chcemy złożyć Wam spokoju, zadumy, i ciepła rodzinnego. By te Święta były zwiastunem samych szczęśliwych chwil w nowym roku, by wena Was nie opuszczała, a głowy były pełne nowych pomysłów, byście byli zdrowi i cieszyli się każdym dniem.


poniedziałek, 10 grudnia 2012

Green Canoe Style- ZIMA:)

Pewnie większość z Was już widziała, ale może znajdzie się ktoś tutaj kto jednak nie widział:), to oczywiście zapraszamy do rozkoszowania przy herbacie, czy grzanym winie z goździkami:)



sobota, 8 grudnia 2012

Czy to już ta prawdziwa zima?

Zima jest piękna. Tak po prostu piękna. Mimo iż czasami daje się mocno we znaki, zwłaszcza z rana kiedy moje sfatygowane już auto mówi stanowcze " nie będę jechał":), a po kilku próbach odpalenia, silnik przestaje wydawać jakiekolwiek dźwięki. Czasami , a nawet często poklnę sobie przy tym siarczyście że oto znów ZIMA:). Cóż taka ona jest. Jest pięknie biała, kapryśna i teraz bardzo zimna. 
Poranki za naszymi oknami są obłędne. Szron na drzewach, na płocie, od czasu do czasu przebiegające koty sąsiadów oraz całe stada ptactwa które co rano dostają od nas  sytą porcję ziaren i ciepłej wody.
Ale to co mnie zachwyca i zadziwia w takie dni jak dziś, to cisza.
Gdy jest mroźno, a drzewa zastygają już w bezruchu, jest magicznie cicho. Staję często  i słucham tej ciszy, którą czasami przerywa głos szczekającego w oddali psa, czy rozmawiających swoim językiem ptaków. 
Jak ktoś nie próbował tego jeszcze to szczerze polecam. Najfajniej jest w lesie, ale oczywiście można  posłuchać tej "muzyki" w każdym miejscu gdzie nie ma aut, ludzi. Taka cisza jest oszałamiająca też wtedy gdy pada śnieg, najlepiej gruby i gęsty. Ta cisza towarzyszyła mi od dzieciństwa, i teraz mając już ....łysą "łepetynkę", słucham jej nadal, i zawsze wracają wspomnienia. Wspomnienia, jak jeździłem na nartach zrobionych z desek:). Jak ktoś chce przepis na narty to proszę bardzo: dwie deski, dwa kawałki blachy by zrobić noski nart, stare sandały jako zapięcia.:). Wtedy miałem ochotę opatentować ten wynalazek, ale czar prysł jak wyrżnąłem orła na pierwszej napotkanej górce z której usiłowałem zjechać. Jako taki małolat nie wiedziałem że moje cudowne narty, nasiąkną wilgocią, i wcale nie będą chciały jechać. Oj nie, to mi nawet do głowy nie przyszło. Razem z sąsiadem mieliśmy takie narty, tylko jego były z desek heblowanych, moje z surowej deski:). No cóż, narty nie chciały jeździć, ale i tak było mnóstwo śmiechu, jak lądowaliśmy co rusz w zaspach śniegu, bo jak wiadomo dziecko upartym człekiem jest:). 
Gdy już narty były ciężkie jak stal, a nasze wiązania popękały, ciągle wracaliśmy do starych utartych przepisów na szybką śnieżną jazdę. Worki wypełnione słomą! to było coś! nie to co dzisiejsze plastikowe sanki, podkładki i inne. Cóż takie czasy, ale jak nasze plastiki popękają to zawsze można na szybko zrobić sobie worko-sanki samemu:), i poczuć się jak kiedyś. My musimy tylko poczekać na odrobinę więcej śniegu, bo na razie jest go ciut za mało.
No to teraz pokarmy razem nasze sikorki:),
a już nie długo nasze pierwsze CANDY:):):):).





Taki karmniczek można  zafundować ptaszkom na zimę po wypiciu mleka kokosowego:)







Mimo prawie minus 10 Tosia wylegiwała się na słońcu jak rasowy leniuch:)




niedziela, 2 grudnia 2012

Stary papier.

Idą święta, a to czas dla wielu zapewne cudowny, czas który lubimy. My lubimy bardzo:).
Tematyka blogosfery zdeterminowana jest obecnie przez tematykę Świąteczną, każdy pokazuje piękne rzeczy, Kasia z Kreatywnego życia podrzuciła pomysł na własną poduszkę której nie musimy haftować ,a możemy ją najnormalniej w świecie wyszyć na maszynie Kasia. Na blogu u u kolejnej zdolnej KASI, kiedyś zobaczyliśmy piękne skrzydła zrobione ze zwykłych papierowych talerzyków, wianek z filtrów do kawy, i....
Magiczka od drewna Al, pokazuje jak zrobić świecznik adwentowyCzary z Drewna, Ada z drobiazgów domowych Drobiazgi, okrasiła swojego bloga porcją klimatycznych zdjęć.

Jest tyle pomysłów, tyle pięknych zdjęć. Widać że każdemu sprawia to ogromną przyjemność, nam podglądanie tak kreatywnych ludzi sprawia ogromną frajdę. Jest różnorodnie, pięknie i świątecznie. 

My też co roku staramy się zrobić coś do domu, coś co go ozdobi i nacieszy oko zarazem. To są zazwyczaj rzeczy w miarę łatwe do zrobienia, rzeczy które możemy zrobić wspólnie razem. 
Ostatnio bardzo polubiliśmy sznurek jutowy, ale też stary papier. Jeśli nie jest stary to oczywiście szukamy sposobów jak by go tu postarzyć. 
Pokażemy jak zrobić w bardzo szybki i łatwy sposób coś dla oka:), pomysły oczywiście zaczerpnięte gdzieś z sieci, czy gazet, choineczka jak ta, podpatrzona w sklepie


Taką choinkę jak ta poniżej robi się bardzo łatwo, nie potrzeba do niej zdolności plastycznych, o nie:), to jest tutaj zbędne. Potrzebujemy jedynie kawałek brystolu, starą książkę, czy stare gazety, kolorowe kartki, cokolwiek , mogą to być szmatki, bibuła. Klej, nożyczki. Aby było przyjemniej zapalamy sobie świece, lub robimy pyszną aromatyczną herbatkę i jedziemy:). Na początek trzeba z brystolu zrobić stożek, do którego będziemy przyklejali kolejno porwane w rękach kartki, gazety itp. Jako zwieńczenie też kilka kartek związanych po środku.








Wianek to troszkę więcej zabawy. Potrzebny jest jakiś podkład, my użyliśmy styropianowego podkładu, klej na gorąco, zszywacz, i  ponownie kartki. Kartki można lekko przypalić nad ogniem. TYLKO OCZYWIŚCIE ZACHOWAĆ OSTROŻNOŚĆ PODCZAS TEJ CZYNNOŚCI!!!!!
Kartki trzeba poskładać tak by powstały oczka, fale itp.




Gdy już poskładamy naszych fal i rurek troszkę, przyklejamy je na nasz podkład na klej na gorąco. Dwie warstwy, następnie odwracamy wianek, i od wewnętrznej strony przyklejamy na pionowo kolejne rurki. 




Wszystkie wolne miejsca wypełniamy kolejnymi kartkami, aby powstał taki oto wianek: