niedziela, 30 czerwca 2013

Aromat..

Witajcie. 
Nadeszły wakacje. W piątek nasz syn pożegnał swoje przedszkole. Było bardzo wzruszająco, panie płakały, rodzice też, a dzieci uradowane że nareszcie są wakacje zatańczyły przepięknie poloneza. Mimo zmęczenia dały prawie godzinny spektakl swoich możliwości wokalnych i nie tylko . Trzy lata to jednak szmat czasu, tyle emocji, spotkań, śmiechu, troszkę łez przy codziennych pożegnaniach, wiele prac, piosenek, wierszy, tańców. Dużo tego. Świetnie się nam współpracowało z tym przedszkolem, z Tymi paniami którym należą się szczególne podziękowania. To One codziennie dbały o dobre samopoczucie i bezpieczeństwo naszego szkraba. Było troszkę jak w domu, można było porozmawiać o wszystkim, bez skrępowania, poruszać tematy trudne bez żadnych obaw, poradzić się, wspólnie pożartować, i jak trzeba było to sprowadzić nas na ziemię. Smutno się robi na sercu jak to piszemy, ale cóż, trzeba rozpocząć kolejny etap naszej wspólnej podróży przez życie. 
DZIĘKUJEMY PO STOKROĆ ZA WSZYSTKO!!!!!!

Jest lato więc czas na letnie aromaty.
Czy ścinaliście już lawendę w Waszych ogródkach? My pierwszy "pokos" zrobiliśmy kilka dni temu. Niesamowity jest jej aromat. Dodana do potraw, oliw, kosmetyków uprzyjemnia nam życie. 






Już za chwilkę, za sekundkę powinno pojawić się letnie wydanie GC STYLE, tutaj mała zajawka tego co przygotowaliśmy, szerszy materiał pokażemy jak już letni numer pojawi się dla szerszej publiczności. 




Ciekawe czy Was czymś zainspirujemy, zaciekawimy i czy też zrobicie coś z niczego, czy zmienicie coś oczywistego w coś innego??? Zobaczymy , czas pokaże:):), mamy nadzieję że to co dla Was przygotowaliśmy Was zaskoczy, a numer będzie baaardzo obszerny. Każdy znajdzie coś dla siebie, smakosze jak zwykle zanurzą się w dziale kulinarnym, młode i nie tylko młode mamy w dziale przeznaczonym dla naszych cudownych dzieci, podróżnicy odwiedzą ciekawe miejsca, i co tu dużo pisać, będzie ciekawie, kolorowo, smacznie, ciepło...Asia i jej zbiorowy Team zapewni lekturę na kilka wieczorów z herbatą w ręku, siedząc na balkonach czy tarasach.

Ze spraw kulinarnych, ostatnio odgapiliśmy przepis od Beaty na szybką bombę witaminową.



Składniki: brokuły, kalafior, pomidor, jajka, świeży koper, liście szpinaku, rukola, szczypiorek i co tylko zielonego uda Wam się zdobyć. 
Kalafior i brokuła zaparzamy chwilkę w gorącej wodzie, ale fajnie jak jest chrupki. Jaja gotujemy na twardo. Wszystkie elementy naszej sałatki siekamy według uznania, całość polewamy sosem przygotowanym z jogurtu z posiekanym szczypiorkiem czy koprem, doprawiamy solą i  świeżo mielonym pieprzem.
Lekka, szybka przekąska gotowa. SMACZNEGO!


Bzy już przekwitły, ale udało nam się zrobić parę słoiczków syropu z kwiatów tej rośliny. Świetne na lekkie przeziębienia.



Miłej niedzieli:):):, i dużo słońca




sobota, 15 czerwca 2013

Czerwień.

Witajcie.
My tylko na sekundkę z czerwonym przywitaniem. Pola obsypane są tym kwieciem. Wygląda to czasami oszałamiająco. 

Miłego weekendu:)




wtorek, 28 maja 2013

Dom, domek, domeczek....

Tytuł dzisiejszego posta nie bez powodu, bo oto nasz cudowny Syn ma w końcu swój upragniony domek w ogrodzie. Już dość dawno zamarzył mu się taki, i ciągle nas pytał jak gdzieś widział taką budowlę,czy też mu taki kupimy.
Zawsze jednak było coś pilniejszego do zrobienia, a  znów ceny takich domko-placów zabaw, są często zawrotne. Z tego też powodu, postanowiliśmy że zrobimy go sami z tego co było dostępne. I tak przy okazji słonecznej pogody, zaprosiliśmy do siebie troszkę co zdolniejszej rodziny, i z ich pomocą powstał dom marzeń naszego synka. Połączyliśmy przyjemne z przyjemnym, bo cóż może być przyjemniejszego od tego,  niż obcować z bliskimi, i do tego zrobić coś samodzielnie dla kogoś kogo się tak bardzo mocno kocha? 
Przy całej akcji, było sporo śmiechu bo kiedy tylko skończyliśmy ściany jeszcze przed malowaniem, Madi przyniósł obrazki i kazał je sobie przywiesić na ścianie, przyniósł koc, poduszki, szklanki, sztućce, owoce.... by dom był kompletny. 
Teraz jest już po malowaniu i w zasadzie jest już skończony, trzeba tylko skończyć opierzenie dachu, i przytwierdzić listwy narożnikowe, i pewnie na jesień trzeba będzie przesadzić krzew rosnący tuż przy schodach. 
Spędza w nim wolne chwile, zaprasza dzieci sąsiadów i bawią się tam razem. 









Ogród z dnia na dzień, wypełnia się kolorami i przyjemnym zapachem ziół i kwiatów. W końcu doczekaliśmy się kwiatów Wisterii. Co roku nam przymarzają pędy, a całe oczekiwanie zaczyna się od nowa, bo rosną pędy młode od korzenia. Jedną sadzonkę przesadziliśmy jesienią w bardziej zaciszne miejsce, i w tym roku właśnie pokazało się kilka kwiatostanów:):).










Jedni z nimi walczą opryskując trawnik chemikaliami, my postanowiliśmy je pokochać:). Przed pierwszym koszeniem mieliśmy cudownie żółty dywan, teraz gdzie nie gdzie sterczą pojedyncze siwe delikatne czerepy.













Dość długo szukaliśmy ceramicznego numeru na dom. Na polskim rynku jest dość biednie jeśli chodzi o  fajne ceramiczne płytki z numerami czy literami. 
To co znaleźliśmy, nie jest  do końca tym,Ceramik System gdzie można kupić takie numery i litery. Nie można tam niestety zamówić innego wzoru, bo samo przygotowanie formy pod inny wzór jest bardzo kosztowne. Firma jest solidna, kontakt z nimi świetny. 
co krążyło w naszych głowach, ale w jakiś sposób zaspokoiło naszą chęć posiadania numeru właśnie z ceramiki, dla chętnych podaję link do pracowni





Troszkę Was zasypaliśmy tymi zdjęciami chyba:), ale tak rzadko tu piszemy ostatnio że sami rozumiecie.
Czas ostatnio u nas nie wybaczalnie szybko biegnie, staramy się jak tylko można nie zwariować.   Czynimy też przygotowania czegoś, do letniego wydanie Green Canoe Style, żebyście mogli sobie poczytać, i pooglądać nasze, i nie tylko nasze propozycje w letnim numerze GC Style.

Do następnego

niedziela, 28 kwietnia 2013

Było zimno...ale jest już ciepło.

Nie tak całkiem dawno, zafundowaliśmy sobie krótki wypad nad morze. To jest jedna z pozytywnych stron posiadania przyjaciół, szczególnie kiedy mieszkają tuż przy morzu:).
Wypad bardzo krótki, ale i tak spacer z wiatrem, po plaży w tym okresie jest czymś kapitalnym jak się nie ma tego na co dzień ( pod wiatr już nie było tak słodko). Mało ludzi, od czasu do czasu mijaliśmy kogoś z pieskiem, ale ogólnie święty spokój.
Wiatr, woda, i piasek mają w sobie coś spokojnego, idąc tak plażą, co chwilę można napotkać takie oto oazy spokoju. Niby nic takiego, ale jednak coś w tym jest.



Nasz młodzieniec oczywiście w siódmym niebie, biegał, skakał, i usilnie próbował ścigać się z falami, jakby to było lato.
Jedno co wiem to to by w taką pogodę , a było w okolicach zera, nie prosić syna by zapozował do zdjęcia, bo oczywiście zrobił to i to jak







Oczywiście nie byłby sobą gdyby nie usiłował czegoś zbroić, po tej akcji musiałem czyścić obiektyw:)


Każdy z pali ma inną fakturę. Ciekawie wyglądałby kolaż z takich zdjęć. 



Takie widoczki, z falochronem w tle ma pewnie każdy gdzieś w czeluściach dysku twardego lub zbiorze swoich fotografii







No  ale już dość plażowania. Nareszcie nadszedł ten okres, który chyba lubi każdy, dni słoneczne, a każdy z nich przynosi co raz to więcej kolorów. Nasz stara balia w tym roku tylko z jaskrami. 


W zeszłym roku parapety zdobiły  bratki w podłużnych korytkach, w tym są stokrotki w gliniakach. 




Oczywiście nie brak w naszym powstającym ogrodzie i hiacyntów, żonkili. 

Ostatnio znajomy chciał mi sprzedać obiektyw, taki staruszek już, nic specjalnego, troszkę skrzypiący bo pewnie jest zanieczyszczony piaskiem, obudowa porysowana, szkła ok. . Jak go zobaczyłem to jedynym wówczas argumentem przemawiającym "za", było to że jest oryginalnie Made in Japan, i w zasadzie już miałem go mu oddać, ale dziś zrobiłem tę oto fotografię która mnie przekonała żeby go jednak zatrzymać. Może nie jest demonem jasności, ale ten bokeh mnie przekonał:):):) 

W zeszłym roku przywiozłem starusieńkie drzwi, nie miały już dolnych płycin,w zasadzie było ich tylko 2/3, stały sobie tak na tarasie, służyły jako tło do fotografii, ale w tym roku nas coś wzięło by je bardziej wyeksponować, więc obciąłem dwie deski które jeszcze pozostały, i po doczepieniu haków, służą teraz dumnie na ścianie tarasu. Taka mini galeryjka. Obecnie wiszą domki lęgowe jako ozdoba, ale może z czasem dojdzie parę zawieszek na nich. Latem na pewno będzie tu się suszyła lawenda i zioła, a różne okresy będą przynosiły inną aranżację. 

Porządki ogrodowe w pełni, i planowanie tegorocznych obsadzeń. Jeszcze nie dojrzeliśmy do tego by robić to z głową, i określonym planem jak to być powinno. Może jakbyśmy mieli w ogrodzie jakie starsze, i większe drzewostany byłoby łatwiej, a tak trudno nam laikom planować ogród, kiedy rośliny są jeszcze małe. Macie jakieś sprawdzone porady, czego nie robić, a co robić? Czy zacząć od rysunku, czy jak to u nas często jest, lecieć spontanicznie z obsadzeniami? To raczej niezbyt rozsądne co? Z założenia ogród ma mieć odrobinę wiejski charakter, troszkę rustykalny z bluszczami, starą cegła. Jedno co wiemy to to, by nie były to tuje obsadzone wzdłuż sznurka tuż przy ogrodzeniu. Tuje i owszem, ale rozrzucone nie regularnie, połączone z innymi zimozielonymi roślinami, troszkę liściastych, sporo bukszpanu.. Trzeba  z jednej strony odgrodzić się od sąsiadów by było i nam i Im w miarę intymnie, więc fajnie by było jakbyśmy znaleźli coś iglastego co w miarę szybko urośnie. Radźcie jak możecie, bo pewnie wiele z Was ma już wprawę w dążeniu do ogrodu marzeń.

I na koniec jeszcze parę migawek zrobionych starym, trzeszczącym szkłem.








Nie tak całkiem dawno, w Szczecinie odbył się koncert Imany. W ostatniej dosłownie chwili udało mi się zdobyć dwa bilety, na nasze szczęście, ktoś zwrócił tuż przed moim telefonem akurat dwa bilety na ten koncert. 
Imany oczywiście sama w sobie to klasa, śpiewa magicznie , czaruje głosem, swoją osobowością.
Ale nie o Niej chciałem dziś, a o kimś kto śpiewał przed Imany, o tym panu powiedziano że jest nadzieją światowej muzyki, objawieniem, i to właśnie Imany promuje jego osobę. Jeśli ktoś z Was tam był, pewnie przyzna mi rację że śpiewać potrafi. Nas zaczarował. 
Nazywa się Faada Freedy.
Tutaj oczywiście fragment jego możliwości wokalnych, na żywo brzmi dużo lepiej